czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozdział XXV

- Znieś mi jajko ! No proszę ! Znieś mi jajko , Harry .
- Nie znoszę jajek , Louis . Proszę uspokój się . 

- Zamkniecie wreszcie te mordy ! Próbuje spać ! - zaczęłam wrzeszczeć wciąż nie otwierając oczu .
- Widzisz obudziłeś jajko ! Znaczy Megan . 

- Ona śpi jak pikachu , jej się nie da obudzić ! - wykrzykiwał pasiasty
- Co ty dziś żarłeś ?
- Liście , a chcę jajko ! 

- Jesteś głupi !
- A Ty Parówka .
- A ja śpiąca królewna . Wiecie co zazwyczaj robię ? Śpię wiec z łaski swojej ruszcie te dupy i kłóćcie się gdzieś indziej .
- Rozdrażniłeś ją ! 

- Ja !?
- Nie , jajko .
-  Co ?
- Jajko .
- Zjadłbym .
Zaklęłam w myślach i otworzyłam szeroko oczy .
A niech Cię Larry Stylinson !
Zdenerwowana wyszłam z namiotu i spiorunowałam wzrokiem kłócących się Harrego i Louisa . Bez słowa ruszyłam w stronę jeziora gdzie siedział Niall . Słońce właśnie zachodziło . Usiadłam przy chłopaku i oparłam głowę na jego ramieniu . Czułam , że zdziwiło go moje zachowanie bo lekko drgnął , jednak bo chwili dostosował się . W ciszy wpatrywałam się w zachodzącą kulę ognia . Był to przepiękny widok . Uświadomiłam sobie , że ani Mike , ani Matt nie zepsują mojego wypoczynku . Po prostu oleję to i będę żyła dalej . Matt chyba odpuścił kiedy dałam mu trzydzieści tysięcy na zostawienie mnie i moich znajomych w spokoju . Wiem , ze to głupie ale jemu zawsze zależało tylko na kasie i seksie . Prawda bywa bolesna , ale jednak to wciąż prawda . Drugą rzeczą , którą sobie uświadomiłam jest to , że darzę Harrego tym specjalnym uczuciem . Tak , jestem pewna . Czasami ten chłopak na prawdę denerwuje mnie jak nikt inny ale jest definicją mojego szczęścia . Kocham go .
- Megan słonko , przepraszam . - Poczułam ciepłe dłonie obejmujące mnie w talii . Uśmiechnęłam się pod nosem ale postanowiłam trochę go nabrać .

- Idź znosić jajka , Haroldzie .
- Nie znoszę jajek , mam swoje dwa , które w zupełności mi wystarczą . - powiedział zadowolony na co ja razem z Irlandczykiem wybuchnęliśmy gromkim śmiechem .
- Tak , tak wmawiaj to sobie . Co to za chłopak , który jajek nie znosi ? Już nawet mój Jednorożec Stefan ma więcej funkcji . - prychnęłam ledwo powstrzymując się od kolejnego wybuchy zbyt dużej dawki radości . Irlandczyk za to śmiał się jakby go robaki w tyłek gilgotały . Loczek chyba zrozumiał o co mi chodzi bo wziął mnie na ręce i stwierdził z powagą , że jestem głupia .
Nie ma to jak usłyszeć takie słowa od własnego chłopaka . Jednorożcem go poszczuję . A pfy .
Po chwili postawił mnie na ziemi lekko obejmując w talii . 

- Dlaczego nie przyszłaś do nas ? - spojrzałam na niego jak na idiotę i starałam się nie dać po sobie poznać , że coś jest nie tak .
- Byłam śpiąca , wiesz spotkałam w lesie Alicję i ona zaglądała do takiej dziury . Chciała , żebym z nią weszła , a ja do niej mówię ' Hola , hola , nie ze mną takie numery ' , zdezorientowana dziewczyna chciała się podnieść i mnie zaatakować swoim mieczem świetlnym ale potknęła się o gałąź i wpadła do tej króliczej dziury . - powiedziałam po czym strzeliłam chłopakowi mój firmowy uśmiech patrząc na jego reakcję . On przytulił mnie i pogłaskał po głowie mówiąc , że wszystko będzie dobrze i po powrocie do domu uda się ze mną do psychiatry .
Dzień jak co dzień , no nie ?
Oboje zanieśliśmy się głośnym śmiechem . Spojrzałam w stronę grupki ludzi .
No tak , chłopcy pewnie próbują rozpalić ognisko . 
Pociągnęłam Stylesa w stronę całego zamieszania i okazało się , że dobrze myślałam . Louis pocierał patykami chcąc w ten sposób rozpalić ogień , Liam stał nad nim z zapałkami i krzyczał , że on to zrobi . Niall panikował , że nie może sobie usmażyć kiełbasek , a Zayn obserwował całe zamieszanie z wielkim bananem na twarzy .

- Gdzie dziewczyny ? - spytałam wyraźnie rozbawiona całą sytuacją .
- Poszły się przejść . - rzucił zdenerwowany blondyn z kijem w ręce .
- Beze mnie ?
- Spałaś . - rzucił krótko Liam nie odrywając wzroku od pasiastego .
Westchnęłam ciężko , chciałam wtulić się w loczka ale ten oszalał i poszedł pomagać pasiastemu ku wyraźnej jego uciesze .

Oj Larry , Larry i co ja mam z wami zrobić ?
Usiadłam na pieńku , który w jakiś magiczny sposób się tam znalazł i przyglądałam się całej sytuacji z daleka . Śmieszny widok - Harry pociera z całych sił dwa kilki , a Louis podtrzymują mu loki . Tak zdecydowanie zapamiętam to do końca mojego nienormalnego żywota .
Czy tylko ja mam dziwne wrażenie , że moje życie bez tych chłopców było nudne ?
Wyjęłam telefon z kieszeni i próbowałam odnaleźć sieć wifi . Po jakimś czasie udało się . Weszłam na ćwierkacza i zaczęłam ignorować kolejne wiadomości z pogróżkami .

- Założyli mi nawet stronę anty ? - wykrzyknęłam głośno po czym zaczęłam się śmiać jak głupia . Chłopcy momentalnie na mnie spojrzeli , a Liam korzystając z okazji rzucił rozpaloną zapałkę na ładnie ułożone drewno . Usłyszeliśmy tylko jęk Larrego .
- Kto Ci założył Anty stronę ?

- Ktoś , kto nie znosi perspektywy , że zawładnęłam sercem loczka . - przeczytałam po czym ponownie zaczęłam się śmiać , a reszta mi zawtórowała .
- Rozpaliliście już ognisko ? - spytała Samantha idąca w naszą stronę z Danielle i Eleanor przy boku .
- Yhym . - bąknęłam pod nosem nadal czytając głupoty na mój temat . Pomyślałam chwilę i dodałam tweeta . Zadowolona uśmiechnęłam się do siebie i wyłączyłam stronę . Poczułam ciepłe ręce na moich ramionach , nawet nie zauważyłam kiedy Harry do mnie podszedł . Podniosłam się z pieńka i uśmiechnęłam radośnie chowając urządzenie do kieszeni moich spodenek . Chłopak objął mnie w pasie nadal stojąc za mną , splotłam nasze palce i patrzyłam na buchający ogień .


***

- Śpisz ? - zapytałam pół szeptem w nadziei , że jednak mi odpowie .
- Nie . Ty też nie śpisz ?
- No co ty , gwałcę jednorożca .
- Serio ? Dlaczego nie mnie ?
Zaczęłam się śmiać jak głupia po słowach Stylesa . 
- Jak ty coś czasami człowieku powiesz . - odwróciłam się do niego i kiedy już napotkałam jego twarz uśmiechnęłam się wesoło , zrobiłam z ust dzióbek i patrzyłam na niego prosząco . Chłopak spełnił moją prośbę i również zrobił z ust dzióbek delikatnie muskając nim moje wargi . Uśmiechnęłam się do niego ponownie i wplotłam palce lewej ręki w jego loczki . Chłopak zaczął całować mnie zachłanniej i namiętnie jeżdżąc dłonią po moich pośladkach .
Oj , Harry jeśli nie przestaniesz to Cię zgwałcę ! 
Uśmiechnęłam się w myślach na samo wyobrażenie naszego stosunku . Zawładnęła mną fala pożądania , więc lekko go odepchnęłam i usiadłam na nim . Kędzierzawemu chyba się spodobało , na to wskazywała jego mina . Wplotłam palce w jego włosy delikatnie się nimi bawiąc i przywarłam swoim ciałem do jego ciała stykając nasze wargi w pocałunku . Nasze języki zaczęły wirować . Zjechałam jedną ręką po jego nagim torsie zataczając palcem drogę . Poczułam materiał i szybkim ruchem włożyłam dłoń do bokserek chłopaka . Opuszkami palców lekko gładziłam przyrodzenie Harrego wprawiając go tym w euforie . Jego ręce powędrowały pod moją bluzkę penetrując każdy centymetr mojego ciała . Szybko jednak pozbył się mojego T-shirt ' u , zaczął błądzić rękami po całym moim ciele nie przestając całować . Kiedy obydwoje byliśmy już dostatecznie podnieceni nasze igraszki przerwało ciche pojękiwanie , które przerodziło się w głośne jęki i dyszenie . Oderwaliśmy się od siebie jak poparzeni i zaczęliśmy nasłuchiwać .
Ktoś się gwałci ... Ale kto ? O to jest pytanie . XD
Spojrzałam na zdezorientowaną minę Harolda i obydwoje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem .
- Ciszej tam ! - usłyszeliśmy głos Niall , na co jeszcze bardziej wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem . Jak widać nie tylko ja i Harry nie spaliśmy .
- Kto się tam seksi ? - usłyszałam głos Zayn ' a . 
- Teraz to pytasz , a sam doprowadzasz tam Samanthe do orgazmu . - krzyknęłam rozbawiona 
- Co ? Nie prawda . - odkrzyknęła oburzona dziewczyna .
- Pewnie to wy ! - oskarżył mnie i Hazze głos Louisa . 
- No właśnie jeszcze nie zdążyliśmy bo przerwały nam jęki . - powiedział Loczek uprzedzając mnie tym samym . Spojrzałam na niego jeszcze bardziej roześmiana i pacnęłam go w głowę . - No co prawdę mówię . - spojrzał na mnie z poirytowaniem . Reszta chyba to słyszała bo zanieśli się śmiechem .



***


Westchnęłam głośno i ponownie przekręciłam się na drugi bok . Niestety z Harrym nie dokończyliśmy tej naszej małej ' zabawy ' , bo pasiasty zaczął krzyczeć , że usłyszy jeszcze jakieś dzikie jęki to wchodzi do namiotów . No i tak to się skończyło , że wszyscy poszli spać , a  mną miota jak szatan w tym śpiworze i nici ze spania . Przeklęłam zrezygnowana pod nosem i zakładając ciepłą bluzę wyszłam z namiotu . Cały nasz obóz pochłaniał mrok . W jeziorze odbijał się księżyc i gdzieś w oddali cykały świerszcze . Poszłam w stronę jeziora przy okazji zabijając komary , które bawiły się w wampajery no i chciały trochę ze mnie krwi wydoić . Usiadłam na molo i zaczęłam wpatrywać się w księżyc .
Ej . Zaraz , zaraz skąd się tu wzięło molo ? 
Usłyszałam ciche szmery i odwróciłam się gwałtownie . Moje serce prawie wypadło z piersi widząc zakapturzoną postać zbliżającą się do mnie . Podniosłam się na równe nogi .
- Zostaw mnie poczwaro nieczysta ! - krzyknęłam dosyć głośno .
Osoba podeszła bliżej i ściągnęła kaptur z głowy .
- Nie chcesz żelek ? 
- Niall ? - odetchnęłam wracając do poprzedniej pozycji , chłopak się dosiadł . - Znowu przyłapuje Cię na nocnym podjadaniu . - zaśmiałam się na co blondyn mi zawtórował .
- Nie mogłem spać . No i wyszedłem , a potem zobaczyłem Ciebie . - uśmiechnął się odgryzając łepek żelowemu misiowi . - To chcesz żelka ?
- Nie lubię . - rzuciłam krótko 
Irlandczyk wybałuszczył na mnie oczy i patrzył z niedowierzaniem . 
- Nie lubisz żelek ? Serio ? 
- Tak .
- Ale przecież wszyscy je lubią . - pomachał mi jednym z misi przed oczami naśladując jakieś dziwne odgłosy .
- A jednak nie wszyscy . - uśmiechnęłam się . - Są dziwne , a ja kiedy je konsumuje to mam wrażenie jakbym przeżuwała odchody mrówkojada . - wzdrygnęłam się na samą myśl .
Chłopak spojrzał na paczkę , żelek przytulając je i głaszcząc . 
- Nie mów takich rzeczy przy misiastych . - zaśmieliśmy się oboje .  Spędziliśmy na molo trochę czasu , wróciliśmy do namiotów dopiero kiedy zaczęło świtać . Rozmawialiśmy o różnych głupotach , na prawdę . Czas szybko minął . Kiedy już wróciłam do mojego chłopaka ...
Kurde no , ale to zajebiście brzmi ^^ Uhuhuhu , mam chłopaka , tararara xxx Chcę grać na bandżo ! 
No więc , kiedy już wróciłam do mojego chłopaka ...
Huehuehuehue , no jaki nieogar , no nie mogę się ogarnąć . XD Spróbujmy jeszcze raz . :P
No więc jak już nabąknęłam , kiedy wróciłam do mojego chłopaka ...
Uuuuuuuu xxx Awwwww xxx No żal mnie za dupę ściska bo nie mogę tego przetrawić ze szczęścia . Może powiem inaczej ^^Wiec kiedy wróciłam już spokojnie do Harolda Stylesa ( Mojego chłopaka , biczys XD < lol2 > ) i wsunęłam się w mój granatowy śpiwór stwierdziłam , że wreszcie mogę zasnąć . Odgarnęłam jeszcze tylko włosy z czoła Loczka i odpłynęłam w ramiona Morfeusza .





~*~




Dobijcie mnie bo wam uległam ! Wrrrrr XD


Dobra Słoneczka Wy Moje Kochane < 3 Czytając opinie tych 13 osób , które prosiło i pocieszało stwierdziłam , że robię to dla was no bo skutecznie poprawiacie mi humor . Więc ten rozdział jest dla wszystkich osób , które mnie wspierały . Darzę Was Miłością Dziobaki Wy Moje ♥ Starałam się aby rozdział był dłuższy , tak dla was no i wyszło tak średnio . Ale trudno .
Chciałam wam również powiedzieć o tym , że w weekend rozdziału nie będzie , because mnie nie ma w domu no i nie będę miała dostępu do internetu . Przykre : / W poniedziałek postaram się coś dla was skomponować ; ** Dziękuję jeszcze raz < 3



Awwww xxx Jaki on jest boski < 3



Oooo kurczaki pieczone , zapomniałabym ^^ XD
Wchodźcie na mojego bloga MARCHEWKOWO  . Zaczynam go prowadzić razem z Transience Time ♥ Pozdrowienia czubeczku < 333
Taka mała podpowiedź co do niego - Ja będę pisała perspektywą Louisa , a Laura perspektywą Rose . :D Fajnie no nie ? XD Mam syndrom cieszy japa ze wszystkich zdarzeń dzisiejszego dnia . < lol 2 >

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział XXIV



Harry Styles ma nową dziewczynę ?


Wczoraj wieczorem młody gwiazdor Harry Styles ( 18 l. ) z zespołu One Direction widziany był z  tajemniczą brunetką w ekskluzywnej restauracji . Później para wybrała się na romantyczny spacer wzdłuż Tamizy . Piękna brunetka na dodatek jest w wieku artysty . Pamiętamy wszyscy przelotny romans Harrego z Caroline Flack ( 32 l. ) . Z doświadczenia wiemy , że chłopak gustuje w starszych ale może teraz zmienił zdanie ?
Jak się okazało dziewczyna , która w towarzystwie piosenkarza jadła wczoraj kolację , jest tą samą , która widywana była z nim już wcześniej . W jednym z wywiadów Harry zarzekał się , że jest ona tylko jego koleżanką , ale czy oby na pewno ? Kolejny romans , a może to coś poważniejszego ? 

Mamy nadzieję , że między dwójką rzeczywiście coś jest bo wyglądają na prawdę uroczo .  Na tych zdjęciach widać , że ' stosunki czystko koleżeńskie ' jak to określił gwiazdor są wykluczone . Co o tym sądzicie ?

( Zdjęcia po prawej )


- No dacie wiarę ! - wykrzyknęłam czytając zamieszczony artykuł na jednej ze stron plotkarskich . Jakby tego było mało na każdej stronie były zamieszczone zdjęcia moje i Stylesa , jak się całujemy , przytulamy , jak chłopak zakłada mi naszyjnik na szyję i trzyma ręce na moim tyłku z podpisem ' Harry Ty Zboczeńcu ! ' . Wkurzało mnie to , że od tej pory będę obserwowana na każdym kroku , bo chyba każdemu należy się prywatność .
Prawda ?
Poczułam ciepłą dłoń na moim kolanie i spojrzałam na właściciela owej reki , był to Niall . Uśmiechał się lekko , pocieszając mnie swoimi wzrokiem . Przynajmniej tak wywnioskowałam . Harry siedział i lekko gładził moje plecy swoją ręką . Zamknęłam z hukiem laptopa i rozluźniłam się próbując zapomnieć o tej całej paranoi .
O koncie na twitterze i facebooku wolałam nie wspominać . Dostałam już masę zaproszeń , a co za tym szło również pogróżek i przekleństw .
Niby Sam pocieszała mnie i mówiła , że przyjaźń z nimi jest tego warta , zgadzam się z nią no ale przeraża mnie myśl , że będzie za mną biegała masa reporterów . Może przynajmniej ten biwak będzie udany i pozwoli mi na chwilę zapomnieć o bożym świecie .
- Jesteśmy już . - krzyknął uradowany Louis . Wyjrzałam przez szybę i moim oczom ukazało się przepiękne jezioro rozciągające się wzdłuż lasu . Była tam wielka polana na namioty . Wręcz bajkowy widok . Szybko wysiedliśmy z wozu i zaczęliśmy wyciągać namioty , które później stały już rozłożone . Ale zanim były w tej końcowej formie trochę się namęczyliśmy z ich rozkładaniem . Miałam ' mieszkać ' z Haroldem , Zayn z Samanthą , Liam z Danielle , Louis z Eleanor , a Niall sam . Wtedy zdałam sobie sprawę , że wszyscy jesteśmy w związku i tylko Irlandczyk jest samotny .
Operację - znaleźć dziewczynę Niall ' owi Horanowi uważam za rozpoczętą . 
Kiedy już uporaliśmy się z tymi namiotami , zaczęłam przenosić wszystkie swoje rzeczy z autado moich czterech materiałowych ścian . Skorzystałam z okazji kiedy nie było przy mnie Stylesa i szybko przebrałam się w strój kąpielowy . W samych kąpielówkach i z ręcznikiem w ręce pokierowałam się w stronę jeziora . Minęłam Niall ' a , który niósł w rękach kilka opakowań z żelkami , Liam i Danielle jeszcze krzątali się po obozowisku . Reszta gdzieś zaginęła łącznie z moim chłopakiem .
Uhuhuhu , ale to brzmi . Ja mam chłopaka ? Lol . El oł El . Hahahaha . Chodzę ze Stylesem , to zupełnie tak jakby banany miały włosy . 
Rozłożyłam mój ręczniczek na piasku i weszłam do wody . Była zimna w cholerę więc trochę mi zajęło zanim zamoczyłam się cała . Kiedy byłam już na środku jeziora ujrzałam inne obozowisko . Zaraz po drugiej stronie lasu , który nie był aż tak duży jak mi się wcześniej wydawało . Były tam porozstawiane namioty i słychać było głośną muzykę oraz krzyki mieszające się ze śmiechami .
Czyżby sąsiedzi ?
Postanowiłam nie zawracać sobie tym głowy i pływałam dalej . W pewnym momencie usłyszałam głośne nawoływanie mojego imienia . Obróciłam się i ujrzałam Louisa płynącego w moją stronę . Dość szybko chłopak znalazł się tuż obok mnie . Na brzegu ujrzałam opalającą się Eleanor , Danielle i Sam .
- Co ja pacze , umiesz pływać ? - zapytał zdziwiony chłopak .
- Co ja pacze jesteś głupi nawet w wodzie . - odpowiedziałam i wywróciłam na niego oczami .
- Oj no nie bądź taka ... miętowa . - podsumował pasiasty i uśmiechnął się szeroko .
- Miętowa ? Serio ? - zmrużyłam oczy i przyjrzałam mu się dokładnie . - Wiesz , że jesteś pusty jak grochowiny ? - dorzuciłam i zaśmiałam się lekko , chłopak mi zawtórował .
- Ludzie ? - wrzasnął Louis patrząc na namioty porozstawiane po drugiej stronie lasu . 
- Nie , Koń Rafał . - rzuciłam i oboje parsknęliśmy śmiechem .
Pływaliśmy tak jeszcze z piętnaście minut i zdecydowaliśmy się wrócić . Kiedy byliśmy już na brzegu od razu podszedł do mnie Harry i objął mnie w pasie szepcząc coś do Louisa . Niestety nie udało mi się podsłuchać bo włosy Stylesa nie przepuszczają żadnych fal dźwiękowych .
Peszek .
Kędzierzawy po odejściu swojego przyjaciela uśmiechnął się do mnie wesoło i pocałował delikatnie .
- Robimy dziś wieczorem ognisko ? - spytał Liam na co wszyscy pokiwaliśmy głową na znak , ze się zgadzamy . Horan zaczął się cieszyć jak małe dziecko . - Trzeba uzbierać drewna . 
- Ja pójdę ! - zaoferowałam się i posłałam wszystkim najpiękniejszy uśmiech na jaki tylko było mnie stać . Cała fantastyczna ósemeczka patrzyła na mnie jak na idiotę . Chyba zdziwił ich mój zapał do tego zadania . Ale miałam jeszcze inny powód by wyjść z obozu . 
- Pójdę z Tobą . - zaoferował się Harry , a ja od razu spiorunowałam go wzrokiem .
- Chcę iść sama . - rzuciłam krótko i szybko patrząc na chłopaka .
- Nie puszczę Cię samej . Jeszcze mi się zgubisz . - starał się przełamać mój upór ale ja byłam nieugięta .
- Idę sama i koniec kropka . Jednorożcem Cię poszczuję jak za mną pójdziesz . - warknęłam .
- A dlaczego nie mogę pójść z Tobą ?
- Bo nie ! Moje hormony buzują , jeszcze Cię pająk zaatakuje , a ja nie chcę słuchać krzyków i jęków różnej treści . - zaśmiałam się i powoli zaczęłam się oddalać . Wstąpiłam jeszcze do namiotu i zarzuciłam na siebie bluzkę i spodenki . Udałam się w stronę lasu sprawdzając czy oby na pewno nikt mnie nie śledzi . Szłam kawałek i zbierałam różnej wielkości patyki i grubsze konary . Kiedy trochę ich już uzbierałam wróciłam tą samą drogą , którą podążałam . Gdy byłam już na skraju lasu ułożyłam w jednym miejscu drewno i ponownie weszłam w głąb . Szłam z piętnaście minut odganiając komary latające wokoło . W końcu doszłam tam gdzie zmierzałam . Mianowicie moim oczom ukazały się namioty i kilka osób chodzących obok nich . Pewnym krokiem podeszłam do chłopaka , który był najbliżej mnie . Stał tyłem i na początku nawet mnie nie zauważył . Puknęłam go w ramię i dopiero wtedy się odwrócił . Kogoś mi przypominał ale w sumie to nie wiedziałam kto to .
Mam jakieś odchyły .
- Cześć . Jestem Megan i przyszłam tu bo ... W sumie to nawet sama nie wiem po co . Razem ze znajomymi obozujemy po drugiej stronie lasu i pomyślałam , że miło było by się poznać . - Uśmiechnęłam się serdecznie do chłopaka .
- Ale przecież ja Cię znam . - rzucił krótko , a ja spojrzałam na niego zdezorientowana . - Zresztą co ja Ci mówię , zaraz kogoś tu przyprowadzę i na pewno skojarzysz . - powiedział po czym odszedł w stronę jednego z namiotów . Zajrzał tam i powiedział coś do osoby znajdującej się w środku . Po chwili chłopak wrócił , a za nim zobaczyłam ...
Mike !?
- Cześć Megan . - brunet uśmiechnął się do mnie serdecznie i przytulił mnie na powitanie .
- Co ty tu robisz ? - spytałam z wyraźnym zdziwieniem w głosie .
- Biwakuje . Wczoraj przyjechaliśmy , a ty skąd się tu wzięłaś ? - zapytał nie przestając się uśmiechać .
- Przyjechałam tu ze znajomymi dziś po południu . - spojrzałam na niego i ujrzałam w jego oczach zdziwienie .
- Uważaj , bo jeszcze pomyślę , że mnie śledzisz . - zaśmiał się lekko .
- Tak , jasne . - puściłam mu oczko .
Nagle straciłam widoczność bo ktoś zasłonił mi oczy rękami . Westchnęłam głośno .
- Pajacu , który właśnie odbierasz mi możliwość widzenia wiedz , że jak już zabierzesz swoje szanowne dłonie z mojej pięknej twarzy to skopie Ci tyłek . - rzuciłam zdenerwowana na co osoby znajdujące się obok mnie ryknęły głośnym śmiechem . Na szczęście ręce szybko zniknęły z moich oczu . Zanim zdążyłam się odwrócić i przyłożyć osobie zasłaniającej mi widok usłyszałam Mike ' a .
- Ten pajac , który odbiera Ci radość z używania oczy to mój brat .
Odwróciłam się z uśmiechem i wmurowało mnie w ziemie . Wysoki brunet podszedł do Mike ' a  i uśmiechnął się wesoło .
- Tt - o Twój brat ? - prawie wrzasnęłam .
- No tak . Poznajcie się , to jest Matt . - wskazał na chłopaka - A to jest Megan . - pokazał na mnie po czym obydwaj chłopcy zwrócili wzroki ku mojej osobie .
- Powiedziałeś mu , że tu jestem ! - krzyknęłam w stronę Mike ' a . Moje oczy były już całe zaszklone . - A z Tobą Matt chyba się umawialiśmy ! Dostałeś kasę i miałeś wynieść się z mojego życia na zawsze . Co Tu robisz ! - wrzasnęłam 
- Nie wiedziałem , że tu przyjedziesz . - chłopak zaczął się bronić . - Peszek . 
Nie wytrzymałam i przyłożyłam mu z otwartej ręki w policzek .
- Co tu się do cholery jasnej dzieje !  - krzyknął zdezorientowany Mike . - Wy się znacie ? 
- Ten śmieć prawie mnie kiedyś zabił ... Powspominajmy kurwo ... ! - warknęłam i zalana łzami złości obróciłam się na pięcie ruszając w stronę mojego obozu . Szłam przez las starając się jakoś uspokoić , ale marnie mi to wychodziło .
Zaufałam mu ... Głupia nie wiedziałam jak Matt dowiedział się , że jestem w Londynie ... A teraz wszystko jasne ...
Doszłam do drewna , które wcześniej zostawiłam i chwyciłam je starając nie wypuścić żadnego z rąk . Wszyscy nadal siedzieli przy jeziorze . Chciałam być wtedy sama więc tylko rzuciłam w miejscu na ognisko zebrane patyki i poszłam do namiotu gdzie położyłam się , a do uszu wsadziłam słuchawki od Ipoda . Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w ramiona Morfeusza .
Czułam , że zdarzy się coś niedobrego ...Ale nie sądziłam , że aż tak niedobrego ...
Wszechświat wygrywa . 
Ci , którzy układali mój scenariusz świetnie się bawili . Czasami mam wrażenie , że chcieli zobaczyć moja głupią minę , rzucając kłody pod moje nogi ... 


Czuję , Że Za Mało Czasu
Nam Tu Zostało
By Nie Pozwolić Sobie
Na To By Nie Być Razem ... ♥





~*~




Rozdział zakończyłam słowami Pezeta z piosenki ' Widzę jej obraz ' . Dlaczego ? Nie wiem , ale bardzo lubię twórczość tego rapera więc tak to zakończyłam :D
Ludzie wiecie , że wam powiem , ze trafia mnie szlak jak widzę 47 osób , które czytało rozdział i zaledwie 11 skomentowało . : / Wrrr , jest mi smutno . Minuta was nie zbawi i uszczęśliwiacie tym jednego człowieka . < 3
I tak was kocham ♥
Za dużo gadam :P
Komentujcie rozdział < 3

wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział XXIII

- Harry zboczeńcu . Już koniec tego dobrego . - zaśmiałam się ukazując rządek moich białych zębów . - Harry pedobearze - odepchnęłam chłopaka przytulającego się do moich piersi . Po moich prośbach w końcu mnie puścił i pozwolił dokończyć ubieranie w  TO . Zrobiłam lekki makijaż i usiadłam na łóżku patrzącą na ubierającego się loczka .
Miał szczęście , że flamastry nie były wodoodporne . 
Chłopak zauważył , że się na niego patrzę bo zaczął strzelać różne dziwne miny .
- Załóżmy , że Cię nie znam . - zaśmiałam się wesoło .
- Nie znasz osoby , z którą przed chwilą uprawiałaś dziki i namiętny seks w wannie ? - zapytał unosząc jedną brew do góry . Machnęłam tylko na niego ręką i opadłam na łóżko . Słyszałam jak się zaśmiał . Po chwili poczułam tak dobrze mi znane ciało na swoim ciele . Chłopak położył się na mnie i uśmiechał lekko patrząc w moje oczy . 

- Wiesz , że jesteś piękna ? - zapytał gładząc dłońmi mój policzek .
- Nie ? - odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie .

- Jesteś piękna . - uśmiechnął się lekko po czym pocałował lekko moje wargi - Jesteś też urocza .. - znowu złożył pocałunek na moich ustach - I seksowna . - powtarzał czynność z każdym wypowiadanym nowym słowem . - I jesteś moim życiem - zakończył swoją wypowiedź i wpił się w moje usta zachłannie . Rozchyliłam wargi , a on wsunął pomiędzy nie swój język piszcząc moje podniebienie . Przerwałam to i zrzuciłam go z siebie , patrzył na mnie zdezorientowany , a ja uśmiechnęłam się do niego figlarnie i usiadłam na nim okrakiem .
- Jesteś ciężki , może nie widać , ale jesteś . - zaśmiałam się - Teraz to ja tu rządzę . - uniosłam obie brwi do góry , a potem spuściłam je w dół . Powtórzyłam czynność kilka razy , słyszałam śmiech Harrego .
- Nie rządzisz , tylko ja tu mam władze . - odpowiedział mi wytykając w moją stronę swój język .
- Mam cycki , mam władze kochanie . Nie sprzeczaj się . - zaśmiałam się i wplotłam palce w jego włoski . Bawiłam się nim przez chwilę , a potem pocałowałam Hazzę . Czułem jego ręce wędrujące po moich plecach aż do samych pośladków . Tam się zatrzymały . Chłopak odwzajemniał moje pocałunki do czasu , aż drzwi do jego pokoju się nie otworzyły . Usłyszeliśmy śmiech .
- Robicie małe Hazziątka ? - wrzasnął Louis wbiegając do pokoju .
Zaczęłam się z niego śmiać bo na głowie miał pończochę . 

- Nie , Megan tylko próbuje mnie zgwałcić . - rzucił szybko Kędzierzawy , a ja prychnęłam i wywróciłam oczami . Podniosłam się z niego i wyszłam z pokoju szepcząc do pasiastego .
- Zgwałć go . - zaśmiałam się i wyszłam . Schodząc po schodach usłyszałam dziki wrzask Louis ' a i piskliwy krzyk Harrego . Uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do salonu . Siedzieli tam wszyscy i dyskutowali o czymś , usiadłam na oparciu fotelu , w którym siedział Niall .
- O czym tak rozmawiacie ? - zapytałam zaciekawiona .
- Jedziemy na biwak . - rzuciła rozweselona Eleanor . 
- Jak to ?
- No biwak , ogniska , ostre melanże , namioty , chmara komarów latających za tobą jak muchy do gówna . - powiedział Zayn uśmiechając się lekko .
- Kiełbaski ! - wrzasnął uradowany blondynek siedzący na fotelu . Uśmiechnęłam się pod nosem . Ostatni raz byłam na biwaku z rodzicami . Wtedy jeszcze byłam mała i byliśmy szczęśliwą rodziną .
- A kiedy ? - popatrzyłam na wszystkich po kolei .

- Jutro rano . - odpowiedział Liam przytulający do siebie Danielle .
- Ja też jadę ? - zmrużyłam oczy wyczekując odpowiedzi .

- No oczywiście , że nie . - zaśmiał się schodzący po schodach Louis . - Przecież ktoś musi zostać z Jednorożcem Stefanem . - chłopak zaczął się śmiać a reszta mu zawtórowała , łącznie ze mną . 
- Gdzie nasz milord ? - zapytał po krótkiej ciszy Niall . Wszyscy spojrzeliśmy na pasiastego .
- Powiedział , że zaraz zejdzie . Wiecie musiał podtapirować sobie loki .  - rzucił Lou i uśmiechnął się siadając obok Eleanor .

***

- Długo jeszcze ? - wrzasnął zdenerwowany loczek .
- Poczekaj no . Już idę . - odpowiedziałam spokojnie 
- Mówiłaś tak dziesięć minut temu . - skomentował 
- A Ty mówiłeś , że jesteś pokemonem . - zaśmiałam się
- Co ? Ja nic takiego nie powiedziałem . 
- Yhym ...
Przejechałam ostatni raz po ustach błyszczykiem i przejrzałam się w lustrze . No całkiem ładnie w TYM wyglądałam . Uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do pokoju , w którym przebywał Harry . Chłopak otworzył szerzej oczy kiedy mnie zobaczył i odwzajemnił mój uśmiech . Bez słowa podszedł do mnie i łapiąc za rękę splótł nasze palce . Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta chłopaka .


***

- Dziękuje , że zgodziłaś się tu ze mną przyjść . - powiedział loczek patrząc w moje oczy i lekko pieszcząc moją dłoń opuszkami swoich palców . 
- Jak miałabym się nie zgodzić ? - uniosłam ramiona ku górze i zaśmiałam się lekko , chłopak to odwzajemnił .
Wieczór w restauracji minął bardzo mile . Zjedliśmy ciepłe posiłki , których pewnie pozazdrościłby nam Niall . Oczywiście nie obyło się bez niezdarnego Harolda , który jedząc spagetti chciał to zrobić tak jak w filmie z pieskami . Nie udało mu się to i w rezultacie cały obrus zapaćkany był sosem . Z kim ja się umawiam ... Może to dziwne ale ten chłopak ma to coś w sobie . To coś co tak bardzo mnie pociąga . Aww xxx 
Po zjedzeniu posiłków Styles zapłacił należną sumę za naszą kolację i wyszliśmy z restauracji . Kędzierzawy nie chciał wracać jeszcze do domu więc zaproponował spacer .
Wędrowaliśmy wzdłuż Tamizy rozkoszując się pięknymi widokami . Panowała cisza . Nie była ona niezręczna , wręcz bardziej kojąca . Lubiłam z nim tak milczeć , po prostu rozumieliśmy się bez słów . W końcu chłopak zatrzymał się i przyciągnął mnie do siebie  . Złączyliśmy się w namiętnym pocałunku , który jednak został po chwili przerwany . 
- Chciałbym Ci to dać . - uśmiechnął się nieśmiało i wyciągnął małe , czerwone pudełeczko . 
Co on chce zrobić !?
- Oświadczasz mi się ? - zapytałam przestraszona - Ja nie jestem gotowa . Harry odbiło ci ? Przecież nie chce małych Hazziątek bawiących się z jednorożcem Stefanem . Moja psychika tego nie wytrzyma . - odsunęłam się od niego i patrzyłam z przerażeniem na jego rozbawiony wyraz twarzy , który po chwili zmienił się w wybuch śmiechu .
- Megan ja Ci się nie oświadczam . - zaśmiał się i złapał mnie za rękę . - Jeszcze Ci się nie oświadczam . Pamiętaj . Jeszcze . - pocałował mnie w czoło , a następnie otworzył małe pudełeczko , w którym leżał przepiękny naszyjnik z literą H . Wyjął go i stanął za mną . Odsłoniłam włosy z szyi i po chwili widziałam już literkę wiszącą nad moim dekoltem . Uśmiechnęłam się sama do siebie i przejechałam dłonią po naszyjniku . Odwróciłam się do chłopaka i rzuciłam mu się w ramiona .
- Podoba Ci się ? 
- Oczywiście , że tak . - cmoknęłam go w usta
- H jak Harry . - zaśmiał się
- No co ty nie powiesz ? A myślałam , że ja Hogwart . - powiedziałam z ironią w głosie , a chłopak tylko się uśmiechnął i pocałował mnie , włożył swój język do moich ust i ocierał nim o mój . Poczułam jak jego ciepłe , duże ręce lądują na moich pośladkach delikatnie je ściskając . Zaśmiałam się i trzepnęłam go w ramie . 
- Zboczuchu Ty . - wytknęłam delikatnie swój język i złapałam go za rękę ciągnąc w nieznaną mi stronę . 
Spacerowaliśmy śmiejąc się ciągle i rozmawiając tak na prawdę o niczym . Następnie stwierdziliśmy zgodnie , że wracamy i tak też zrobiliśmy . Po długiej wędrówce w końcu znaleźliśmy się w samochodzie chłopaka , którym po krótkiej chwili wyjechaliśmy z parkingu i pokierowaliśmy się w stronę domu . Poprosiłam Harrego aby odwiózł mnie do mojego domu , ponieważ miałam się spakować na ten cały biwak . 
- Gdzie masz komórkę ? - zapytałam 
- W prawej tylnej kieszeni spodni . - odpowiedział szybko
- Kto trzyma takie rzeczy w tylnych kieszeniach ? - spojrzałam na niego zdezorientowana
- A po co chcesz mój telefon ? - zignorował moje pytanie i zadał kolejne .
Nie odpowiedziałam tylko odpięłam swój pas i zaczęłam obmacywać tyłek Harolda . Ten cały czas się śmiał jak głupi .
- Jak chciałaś macanko to było mówić wcześniej , zatrzymałbym się gdzieś . - zaczął machać swoimi brwiami a ja walnęłam go w ramię i wyciągnęłam telefon .
- Sami jadę właśnie do domu . Spakować Cię na ten biwak ? xx Megan < 3
- Nie . Już tam byłam . Wszystkie rzeczy mam u chłopaków . xx ; *
Uśmiechnęłam się i oddałam telefon chłopakowi . Po krótkiej jeździe byliśmy już pod domem . Szybko wysiadłam z samochodu i weszłam do niego . Wszystko było tak jak to zostawiłam . Wbiegłam na górę do swojego pokoju , tuż za mną szedł Harry , dodawał mi otuchy .
- Na ile my tam jedziemy ? - zapytałam wyciągając z szafy torbę podróżną . 
- Nie wiem . - odparł loczek kładąc się na łóżku .
Wywróciłam oczami i zaczęłam wyciągać z szafy różne ciuchy wrzucając szybkimi ruchami do torby .
- Zabierz to . - usłyszałam głos kędzierzawego i odwróciłam głowę w stronę łóżka . Nie było go tam . Odwróciłam się jeszcze bardziej i ujrzałam go przy szafce z bielizną . Trzymał moje czerwone stringi i uśmiechał się znacząco .
- Jesteś głupi . - palnęłam - I zboczony . - zaśmiałam się i wróciłam do pakowania moich rzeczy . Chłopak podszedł do mnie i wrzucił do torby stringi , usiadł za mną i przytulił od tyłu muskając wargami moją szyję .
- Nie jesteś wampirem i nie ugryziesz mnie zaraz no nie ? - zapytałam z wielkim bananem na twarzy . Poczułam zęby i pisnęłam . - Wampajer jebany ! - zaczęłam się z niego śmiać i przejechałam palcem po jego klatce piersiowej . - Zabawy później skarbie . - uśmiechnęłam się znacząco i pocałował go lekko .


***

- Jesteśmy już . - rzuciłam wchodząc do domu chłopców .
- Jem . - odkrzyknął Niall , a ja się zaśmiałam .
- A robisz cokolwiek innego ? - uniosłam brwi i spojrzałam na blondyna niosącego budyń w rękach .
- Jak się nie ma co się lubi , to się lubi co się ma . - zaśmiał się i wrócił do swojego jedzenia .
W drzwiach pojawił się Harold niosący moją torbę . Rzucił mi krótkie spojrzenie i udał się schodami na górę . Powędrowałam za nim i po chwili byliśmy już w jego pokoju . Położyłam się na łóżku i spojrzałam na Harrego . Uśmiechał się lekko .
- Chciałbym jeszcze na zakończenie tego wieczoru o coś zapytać . - powiedział patrząc prosto w moje oczy .
- Pytaj . - odwzajemniłam każdy jego gest .
- Chciałabyś być moja ? Tak już na zawszę . Do końca świata i jeszcze dłużej ? - spoważniał lecz nadal swoją ręką gładził mój zaczerwieniony policzek .
- Tak . - odpowiedziałam krótko . 
- Czyli chcesz być moją dziewczyna ? - ujrzałam jego słodkie dołeczki w policzkach . Pokiwałam lekko głową na znak , że się zgadzam . Chłopak złączył nasze usta w pocałunku . Później położył się , a ja oparłam głowę na jego torsie . Czułam jak loczek bawi się moimi włosami . Zapadła cisza , lecz on ją po chwili przerwał swoim szeptem . 
- Kocham Cię . - wydukał i zamarł czekając na moją reakcje . Podniosłam się na rękach i spojrzałam na niego , emocje malowały się na jego twarzy .
Nie wierzyłam w to co usłyszałam . Człowiek , który na początku tak bardzo mnie wkurzał i drażnił teraz jest moim światem i mówi mi takie rzeczy , a ja nie mam nic przeciwko i chcę go słuchać . Gdyby ktoś powiedział mi dwa miesiąc temu , że się zakocham , wyśmiałabym go .
Wcześniej nie umiałam określić uczuć co do tego chłopaka , ale teraz już wiem . Czuję to .
- Ja Ciebie też Kocham Harry . - widziałam , że zdenerwowanie wyparowuje z jego ciała , a w miejsce po nim wpełza radość . W jego zielonych tęczówkach ujrzałam tańczące iskierki szczęścia . Poczułam jego ciepłe wargi na swoich ...
Kocham go .
Ale czuję , że jest za dobrze . Czuję , że to początek piekła . 
Nie wiem czemu . 
Mam jakieś schizy . 
Jednorożce całego świata , ratujcie mnie . 




~*~



Taki romantico ten rozdział wyszedł < 33 Awww xxx Jak ja kocham pisać sceny Marrego . Oni są tacy słodcy ^.^ Zasmuciło mnie trochę to , że pod ostatnim rozdziałem było tylko tyle komentarzy , nie chcę brać was na litość czy coś , ale jak widzę , że rozdział widziało 40 osób , a skomentowało zaledwie 10 no to nie za fajnie się czuję .  : /
Ale nie ważne , trzeba się cieszyć . 
A mnie pocieszają oni :)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Rozdział XXII

- Megan ? - usłyszałam głos loczka .
- Hmm ? - mruknęłam pod nosem wtulając się w jego tors .
- Powiesz mi  gdzie byłaś ? - zapytał lekko zdenerwowany 
- Czy to ważne ? - odparłam siadając po turecku 
- Nie chce się wtrącać w twoje sprawy , ale myślę , że powinienem widzieć takie rzeczy . Nie było Cię tyle czasu i ja się martwiłem . - powiedział spuszczając wzrok na swoje dłonie . 
- Spotkałam się z ... - zacięłam się 
Czy mogę mu to powiedzieć ? Boje się - jak on to przyjmie ... Raz kozie śmierć .
- Spotkałam się z Mattem . - powiedziałam wyczekując jego reakcji . Chłopak podniósł wzrok i zamarł , widziałam , że jest zły . Zły na mnie .
- Dlaczego ? - wydusił z siebie tylko to słowo .
- Bo chciałam żeby się odczepił . Zrobiłam to dla Sam , dla chłopców i dla Ciebie . - odparłam nadal patrząc w jego oczy . - Dla nas ... - dorzuciłam po krótkim milczeniu . Kędzierzawy chyba nie mógł uwierzyć w to co słyszy , spojrzał na dosłownie miażdżąc mnie wzrokiem . Był wściekły . Takiego jeszcze go nie widziałam .
- On mógł Ci coś zrobić ! Pomyślałaś chociaż o sobie !? - wybuchł . Zaczął na mnie wrzeszczeć . 
- Chronię tych , na których mi zależy. Nie obchodziło mnie to czy on coś mi zrobi . Nie chcę się go bać ! Nie chcę się bać gdziekolwiek wyjść . Rozumiesz ?  - ostatnie słowo ściszyłam . 
- Nie ! Nie rozumiem ! Jak chciałaś mnie chronić !? Jeśli stało by się coś Tobie , jak byś nas chroniła ! No jak !? - jego ton głosu się nie zmieniał , chłopak był tak zły , że aż cały się trząsł . - Dlaczego mi nie powiedziałaś !?
- A pozwoliłbyś na to ? - zapytałam spuszczając wzrok , po moim policzku spłynęła jedna samotna łza . 
- Oczywiście , że nie !
- No właśnie ... - wstałam bez słowa i wyszłam z pokoju zostawiając rozgorączkowanego chłopaka .
Zrobiłam dobrze . Zrobiłam to dla niego ... 
Nic mi się nie stało więc o co on się tak spina ! Echh , czasami nie rozumiem tego człowieka . 
Było już po północy , wszyscy spali , a ja siedziałam przed oknem w salonie i rozmyślałam . Nagle usłyszałam ciche tupanie .
Włamywacz !?
Powoli i bezszelestnie podniosłam się z podłogi . Kroki dochodziły od strony schodów . Zauważyłam stojącą przy komodzie gitarę , Niall ' a . Dziś blondyn ponownie uczył mnie na niej grać . Chwyciłam ją i zaczaiłam się przy schodach . Byłam zdenerwowana , ale zdecydowana . Ujrzałam postać skradającą się do kuchni . Poszłam za tym osobnikiem , zamachnęłam się i chciałam uderzyć w tego kogoś ale niestety uderzyłam małym paluszkiem u nogi w kant stołu . Zaczęłam piszczeć , ' włamywacz '  przerażony się odwrócił , a ja zamachnęłam się i chciałam już uderzać , jednak chłopak był szybszy i uniknął ciosu zabierając mi instrument z rąk . Usłyszałam znajomy głos .

- Megan !? Co ty do cholery wyprawiasz ? 
- Niall ? Mogłabym Ciebie zapytać o to samo . - warknęłam siadając na podłodze i masując bolący palec . 
- Przyszedłem po coś dobrego . - powiedział nieśmiało .
- Noc jest , czemu nie śpisz ? - zapytałam mrużąc oczy , chłopak zapalił światło i pomógł mi się podnieść z ziemi . 
- Nie mogłem zasnąć . - uśmiechnął się . - A ty co tu robisz ? - spojrzał na mnie i uniósł jedną brew do góry .
- Pokłóciłam się z Harrym . - odpowiedziałam na jego pytanie .
- O co znowu ? - Irlandczyk uśmiechnął się ciepło w moim kierunku .
- Spotkałam się dziś z Matt ' em .
- Z tym , tamtym ? - zapytał ze zdziwieniem w głosie Niall . 
- Tak właśnie z nim . - powiedziałam prawie szeptem .
- Po co to zrobiłaś ? Przecież on mógł Cię skrzywdzić . - podsumował zdezorientowany chłopak .
- Oj tam , nic mi nie jest .  Harry troszeczkę się wkurzył . - podsumowałam .

- Troszeczkę ? - zaśmiał się blondyn - Ostatnio jak się troszeczkę wkurzył to miotało nim jak szatan po całym domu .
Zaczęłam się śmiać , lubiłam Niall ' a , on nie był upierdliwy i nie podważał moich decyzji . Przyjaciel . Na mojej twarzy na samą myśl o tym pojawił się uśmiech . Chłopak to zobaczył bo sam zaczął się uśmiechać . Później odwrócił się i wyciągnął z lodówki Nutelle , przytulił do siebie słoiczek z czekoladą i wyszedł z pomieszczenia machając brwiami .
A łyżka łosiu ? 
Po chwili wrócił i speszony wyciągnął z szuflady ' narzędzie grozy ' jak to określa Payne . Dziwna jest ta jego obsesja na punkcie łyżek , biorąc pod uwagę , że przerażają go od około dziesięciu lat .
Ciekawe jak on je zupę . Może używa widelca .. Albo .. albo może słomki ? Dziwne . 
Podreptałam na górę do pokoju Harrego . Chłopak spał . Zauważyłam lampkę leżącą na podłodze i poduszki porozrzucane po całym pokoju . Usiadłam na łóżku obok niego i przez chwilę przypatrywałam mu się .
Biedne Hazziątko .

Złożyłam na jego ustach czuły , ale zarazem bardzo delikatny pocałunek tak aby go nie zbudzić . Wzięłam z szafki nocnej mojego Ipoda i wyszłam na balkon . Usiadłam sobie na kafelkach i włożyłam do uszu słuchawki . Usłyszałam TO i uśmiechnęłam się do siebie . Zaczęłam cicho podśpiewywać , po czym wstałam i porwała mnie chwila . Moje ciało samo składało się do tańca . Łaziłam po całym balkonie i bawiłam się w tancerkę . Po skończonej piosence wróciłam do dawnej pozycji i wsłuchiwałam się w dalsze piosenki . Śmiałam się sama z siebie przypominając sobie zabawne momenty z mojego życia .
Pamiętam jak razem z Sam urwałyśmy się ze szkoły i wlazłyśmy przez dziurę w siatce do czyjegoś sadu . Biegałyśmy po nim jak głupie i śmiałyśmy się cały czas . Później przyszedł właściciel i nas zobaczył , zdecydowałyśmy się skakać przez siatkę , no bo niby jak inaczej miałybyśmy wyjść ? Dziura , którą weszłyśmy była tak jakby nie czynna bo szedł tam facet . Na siatce był drut kolczasty , ale jakoś się zebrałam i przeskoczyłam pierwsza upewniając w tym przyjaciółkę . Ona miała większe problemy bo drut werznął jej się w spodnie . Ale jakoś jej pomogłam . 
Tak to były czasy .
I te spodnie , całe w dziurach . 
Poprawił mi się humor i stwierdziłam , że muszę zrobić coś o czym zawsze marzyłam . Uśmiechnęłam się w duchu i wróciłam do pokoju odkładając Ipoda . W szufladzie znalazłam jakieś flamastry i długopisy . Wyciągnęłam kilka z nich i wróciłam do loczka . Zaczęłam rysować , śmiejąc się przy tym w duchu .


Następnego ranka .

Perspektywa Harrego .


Obudziłem się i ujrzałem wtuloną we mnie Megan . Niby byłem na nią zły , ale nie umiałem gniewać się na tą dziewczynę . Uradowany pocałowałem ją w czoło i wyślizgnąłem z łóżka . Skierowałem się na dół , bo słyszałem tam śmiechy pozostałych . Wszedłem do salonu i zastałem tam chłopaków , Sam , Danielle i Eleanor . Chrząknąłem dla lepszego efektu i wszyscy się na mnie spojrzeli . Zamarli . Widziałem ich miny .
- Coś stoi za mną ? - obejrzałem się ale nic tam nie było .
Wszyscy ryknęli głośnym śmiechem , nie mogli się opanować , a ja nie widziałem co we mnie jest takie zabawnego . Złożyłem dłonie na klatce piersiowej i zrobiłem oburzoną minę . Cała siódemka zaniosła się jeszcze bardziej . Po około dziesięciu minutach uspokajaniu ich podszedł do mnie Louis .
- Zacne wąsy milordzie . - rzucił i objął mnie ramieniem .
- Tak , a ta zrośnięta brew dodaje Ci powagi . - powiedział roześmiany Zayn .
Zrobiłem minę typu Ale o co wam kurwa chodzi !? .
- Lustro . Radze się przejrzeć . - skomentował Niall .
Zrobiłem tak jak kazał i to co zobaczyłem ... No to było ciekawe ...
- Moja twarz !? Moja piękna twarz !? Megan ! - ryknąłem i popędziłem do swojego pokoju .
Zastałem tam dziewczynę , grzebiącą w szafie . Chyba chciała iść pod prysznic bo miała w rękach ręcznik .
- Zginiesz ! - krzyknąłem tylko , a ona widząc moją minę wbiegła do łazienki zatrzaskując drzwi przed moim nosem. - Ałaaaa . Palec ! Megan przycięłaś mi palec ! - wrzeszczałem jak oparzony .
Dziewczyna wyszła z łazienki od razu rzucając się w moje ramiona .
- Boże przepraszam . Pokaż . - zarządziła . Podniosłem palec wskazujący u prawej reki , przyglądała się przez chwilę . - Harry .. Ale tu nie ma żadnej rany . - powiedziała zdezorientowana .
- Żartowałem . - uśmiechnąłem się szyderczo . - Musiałem Cię zmusić , żebyś otworzyła . - poruszyłem zabawnie brwiami . - Martwisz się o mnie . - powiedziałem z satysfakcją w głosie .
- Ty przebrzydły oszuście .  Gnida !  - warknęła . Chciała wejść do łazienki ale objąłem ją w pasie i wziąłem w ramiona . Zaniosłem do łazienki i zacząłem się rozglądać .
Zemszczę się jeszcze .
Wanna była wypełniona wodą po brzegi .
Dobrze .
Podszedłem do niej i uśmiechnąłem się triumfalnie .
- Nie Harry nie zrobisz tego ! - krzyknęła - Jestem w ubraniach . - próbowała się wybronić ale nim zdążyła dokończyć leżała już w wodzie przygnieciona moim ciałem . Próbowała się wyrwać ale było to na marne .
- Już się na mnie nie gniewasz ? - rzuciła z nadzieją w oczach . 
Pocałowałem ją delikatnie wplatając palce w jej włosy .
- A dasz się zabrać dziś wieczorem na randkę ? - odpowiedziałem jej pytaniem .
Dziewczyna uśmiechnęła się i pokiwała głową na tak . 
- No to już się nie gniewam . - ponownie ją pocałowałem .
Poczułem ciepłe ręce pod swoją morą koszulką . Uśmiechnąłem się w duchu i nasz pocałunek stał się bardziej namiętny i zachłanny . Ściągnąłem z niej przemoczone ubrania , dziewczyna odpłaciła mi się tym samym . Byliśmy nadzy . Pieściła moje ciało swoimi dłońmi .  Była taka delikatna , a zarazem tak seksowna i pociągająca .
Dziś wszystko się zmieni ...




~*~



Wiem , że pewnie jesteście na mnie trochę źli bo nie było rozdziałów przez cały weekend , ale mój komputer zaczął szwankować i zaciął się jak głupi już w sobotę wieczorem . Chciałam dodać więc rozdział w niedzielę , ale od rana byłam u babci , a potem pojechałam z koleżanką na festyn . :D Przy okazji świetnie się bawiłam ^.^  I to jest ten powód .
Dziś jakoś ogarnęłam tego mojego kompa i jest rozdział . Może dodam dziś jeszcze XXIII .  Może :P
Przepraszam jeszcze raz ♥
A co do rozdziału - jak wam się podoba ? :)
Napisałam , że kończę tego bloga , ale nie martwcie się bo to nie tak od razu . :)
Nie powiem kiedy dokładnie będzie epilog bo sama tego nie wiem :D Zaszczycę was jeszcze losami Marrego .
A tak na przeprosiny ^__*





Harry rozdaje całusy *_* ♥ 

piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział XXI


Perspektywa Megan .


Poczułam coś na swoich ustach , więc szybko otworzyłam oczy . Mój widok zasłoniły ...
Włosy ?
Harry składał delikatnie pocałunki na moich wargach , uśmiechnęłam się pod nosem . Chyba to poczuł bo przerwał . Ukazał mi szereg swoich białych zębów i dołeczki w policzkach , które dodawały mu uroku jak nic innego .

- Hej mała . - rzucił nachylając się nade mną i układając usta do pocałunku , ja jednak zasłoniłam jego buzie i zaczęłam się śmiać .
- Mała to może być twoja pała . Ja jestem niska . - uniosła brwi do góry uśmiechając się lekko . Zdziwiło go to , przez chwile zastanawiał się co odpowiedzieć .
- Serio jest aż taka mała ? - zerknął na swoje krocze wysuwając swoją wargę do przodu . No po postu tak rozbawił mnie tym swoim pytaniem , że zaczęłam śmiać mu się w twarz . Nie mogłam się ogarnąć przez krótką chwilę , ale jakoś się udało . 
- Mój głupiutki Haroldzie . - rzuciłam tylko , po czym wpiłam się w jego usta delikatnie pieszcząc językiem jego podniebienie . Następnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki . Wykąpałam się  i wykonałam poranną toaletkę . Niedoskonałości na twarzy zakryłam korektorem , na powiekach zrobiłam kocie kreski , a rzęsy podkreśliłam maskarą . Usta pokryłam błyszczykiem . Włosy zostawiłam w ' artystycznym nieładzie ' i założyłam czarną , koronkową bieliznę , na którą włożyłam TO  i wróciłam do pokoju . Zastałam tam ubierającego się Loczka . 
- Harry , ja wychodzę na miasto . Wrócę niedługo , dobrze ? - zwróciłam się do niego . Chłopak dziwnie na mnie spojrzał i zawiesił wzrok na moich oczach .
- Gdzie idziesz ? 
- Mam ważną sprawę do załatwienia na mieście . - rzuciłam odwracając wzrok .
- Ale możesz spotkać tego całego Matt ' a . - powiedział zdenerwowany . - Idę z Tobą . - stwierdził po krótkim namyśle .
Oj żebyś wiedział ... 
- Skarbie nie możesz ze mną iść , zresztą nie mogę żyć w obawie , że go spotkam . Nie martw się . - podeszłam do niego i musnęłam jego wargi . To mu nie wystarczyło bo przyciągnął mnie w pasie i wsunął sprawnie język do moich ust . Ocierał nim o mój język dając tym samym rozkosz tak samo mi jak i jemu . Po chwili oderwałam się do niego i posłałam mu ciepły uśmiech . - Wrócę niedługo . - szepnęłam i wyszłam z pokoju .

Przynajmniej mam taką nadzieję . 
Wyszłam z kompleksu i zamówiłam taksówkę . Założyłam na nos moje czarne ran ban ' y i wsiadłam do pojazdu . Podałam facetowi miejsce , w które ma mnie zawieźć i rozsiadłam się wygodnie na tylnym siedzeniu . Z torebki wyjęłam Blackberry i przeszukałam kontakty . Znalazłam to czego szukałam .

Połącz .
Jedno pip .

Drugie pip .
Trzecie pip .
Może zmienił numer ...
- Hallo ? 

- Przyjedź pod Tower Bridge . Będę tam czekała .
Rozłączyłam się , wiedziałam , że numer był dobry . Poznałam po głosie ...
I teraz mam nadzieję , że wszystko pójdzie po mojej myśli ... Oby ... Robię to dla Ciebie Harry .

Perspektywa Harrego .


Megan zniknęła za drzwiami , a ja dokończyłem ubieranie się i wyszedłem z pokoju . Czułem , że ta dziewczyna coś kombinuję , ale postanowiłem jej zaufać . W salonie siedział Niall i zajadał się orzeszkami . Spojrzałem na zegarek było po dziewiątej .

- Gdzie poszła Megan ? - zwrócił się do mnie blondyn . Usiadłem przy nim i nadstawiłem rękę . Nasypał mi na nią orzeszków .

- Nie wiem . Powiedziała , że ma jakąś sprawę do załatwienia . - rzuciłem krótko zastanawiając się nad sensem mojej wypowiedzi . Żałowałem , że nie wyciągnąłem od niej gdzie się wybiera .
- Ach . To wspaniała dziewczyna . Mamy szczęście , że ją poznałyśmy .
- Tak . - mruknąłem pod nosem .
Nagle w pomieszczeniu pojawił się Zayn i przysiadł się do nas . 
- Cześć . Gdzie masz Sam ? - zapytał Irlandczyk .
- Śpi . A gdzie Megan ? - zapytał mulat kierując wzrok na mnie .
- Nie wiem . Wyszła gdzieś . - odparłem widząc jego minę . 
- Nie zapytałeś nawet gdzie idzie ? - zmarszczył brwi nadal na mnie patrząc . 
- No nie . Nie chciałem odbierać jej prywatności . Zostało jej jeszcze trochę czasu . Przecież jak ogłoszę światu , że jesteśmy razem wiesz co będzie się działo . - skomentowałem patrząc na swoje dłonie .
- No w sumie . - rzucił Malik i poszedł do kuchni , za nim pobiegł Niall w nadziei , że Zayn zrobi mu śniadanie . 
Zostałem sam z moimi myślami . Może to lepiej .
W końcu wszystko zaczęło się jakoś układać . No może z tym jednym malutkim problemem , że pojawił się ex chłopak mojej dziewczyny . Chociaż tak na prawdę to Megan ... nie jest moją dziewczyną bo nawet jej o to nie zapytałem . Ale zrobię to jak wróci . Tak , zaproszę ją na kolację i tam powiem co do niej czuje . Czy to miłość ? Mam nadzieje , jedno wiem - nie czułem się nigdy tak wyjątkowo pośród żadnej z kobiety w moim życiu . Dziwne uczucie . Sądziłem , że zakochanie od pierwszego wejrzenia nie istnieje , a jednak kiedy zobaczyłem ją w tym kinie , wiedziałem , ze muszę coś zrobić . Musiałem zwrócić jej uwagę . Teraz jest moim tlenem . 
Zabawne jak człowiek może przyzwyczaić się do drugiego tak bardzo iż już nie wyobraża sobie codzienności bez tej drugiej osoby . Miałem szczęście . Cholerne szczęście . Taka dziewczyna to skarb . Choć na pierwszy rzut oka , ludzie pomyśleli by , ze to rozkapryszona dziewczynka , która ma w życiu wszystko i już sama nie wie czego chce . Ale ona jest inna . Jest moją egzystencją . 
- Harry ! - usłyszałem piskliwy głos Louisa i po chwili coś się na mnie zwaliło . Zdałem sobie sprawę , że jestem przygnieciony przez cielsko mojego przyjaciela . Zacząłem się z niego śmiać i zepchnąłem go z siebie. Chłopak spadł na podłogę i zaczął udawać , że jest małym dzieckiem i obił sobie pupkę .
Skąd to wiem ? Bo właśnie to wykrzyczał .
- Obiłem sobie pupkę ! Doktorze Styles , jest pan moją jedyną nadzieją ... Proszę mi powiedzieć szczerze ... Obejdzie się bez amputacji prawda ? - spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem trzymając ręce na mojej koszulce .
- Przykro mi Panie Tomlinson  ale amputacja będzie konieczna . 
- Nieeee ! Tylko nie moje idealnie jędrne pośladki ! - wrzeszczał najgłośniej jak umiał . Zacząłem się z niego śmiać , po chwili chłopak mi zawtórował i obydwoje tarzaliśmy się po ziemi .
Ogarnęliśmy się .
- Gdzie jest Megan ? - spytał pasiasty siadając obok mnie .
- Nie wiem .
- Jak to nie wiesz ? Znowu się obraziła ?
- Nie , po prostu powiedziała , że ma ważną sprawę do załatwienia na mieście . I poszła .
- Nie zapytałeś nawet gdzie idzie ?
-Yhhhh , nie , nie zapytałem . Ufam jej i daje jej prywatność .
- Aha , no jak kto woli . - rzucił Tommo .
Czasami ten chłopak na prawdę mnie irytował , ale kochałem go jak brata . To wspaniałe znaleźć kogoś takiego .
- Cześć wszystkim . - krzyknęła Sam schodząca po schodach . Poszła do kuchni , a po chwili wróciła już z talerzem naleśników . Usiadła pomiędzy mną , a Louisem i zaczęła zajadać . Oczywiście jak to my , podkradaliśmy jej co chwile , dziewczyna tylko się z nas śmiała , a potem wróciła do kuchni i przyniosła porcję również dla nas .
- Macie i łapska precz od mojego śniadania . - zgromiła nas spojrzeniem i przyjęła wcześniejszą pozycje konsumując resztę naleśników .


***

- Mówiła o której wróci ? - spojrzałam na Hazzę . 
- Nie . Twierdziła , że niedługo . - skrzywiłem się na samą myśl .
Czemu byłem tak lekkomyślny i wypuściłem ją samą ? Moja głupota na prawdę czasami mnie przeraża ...
- Spokojnie , jest dopiero po piętnastej . Nie panikujcie ludzie . - powiedział Liam próbując trochę nas uspokoić .
- Wyszła o dziewiątej ... - skomentował Niall .
- Nie ma jej sześc godzin , stary . - rzuciłem zdenerwowany .
- Jak nie wróci w ciągu tej godziny to idziemy jej szukać . Ludzie spokojnie . - skomentował Daddy i włączył jakiś film . Niby wszyscy gapiliśmy się w ekran ale każdy z nas był myślami gdzie indziej . Poczułem lekkie wibracje w kieszeni i po chwili rozległ się dźwięk mojego dzwonka Pink Floyd , szybko wyciągnąłem telefon z kieszeni i odebrałem .
- Hallo ? Megan ?
- Harry ?
- Boże gdzie ty jesteś ! Czemu się nie odzywałaś !?
- Nie martw się , niedługo będę . Pa .
- Co ? Megan ? Poczekaj ... pip pip pip
Spojrzałem na wyświetlacz - połączenie zakończone .
- I co ? - spytał Zayn , wszyscy na mnie patrzyli .
- Powiedziała , że niedługo wróci . - skomentowałem nadal patrząc na wyświetlacz . Próbowałem jeszcze raz się z nią skontaktować , ale nie odbierała . Wkurzony rzuciłem telefonem o ścianę . Pożałowałem jednak tego  .
Co będzie jeśli ona znów zadzwoni ? Przecież nie odbiorę .
Rzuciłem się pędem w stronę szczątek komórki zacząłem go składać .
- Gdzie ona jest ? - zapytał Louis .
- Nie wiem . Powiedziała tylko , że niedługo wróci , a potem się rozłączyła . - rzuciłem nadal użerając się ze składaniem telefonu .
- Dobra nie denerwujmy się . Żyje i wróci . - powiedział Louis , a ja spiorunowałem go wzrokiem .


***


- Jestem już . - usłyszeliśmy głos dziewczyny . Od razu wszyscy pobiegliśmy do drzwi . 
- Gdzie byłaś ? - zapytałem łamiącym się głosem , ona widząc moje zmartwienie podeszła do mnie i pocałowała czule w usta , uspokajając mnie trochę . 
- Nie ważne gdzie byłam , ważne , że już jestem . - uśmiechnęła się składając kolejny pocałunek na moich wargach .
- Martwiliśmy się . - powiedziała Sam . Megan od razu do niej podeszła i przytuliła . Po chwili wszyscy już trwaliśmy w ' grupowym misiu ' , którego założycielem został Louis  .
- Przepraszam Was . - skomentowała dziewczyna próbując odepchnąć od siebie pasiastego , który przylgnął jej do nogi zaraz po tym jak przestaliśmy się przytulać .- Louis mógłbyś z łaski swojej puścić moją nogę ? - wrzasnęła na niego , a on wstał i ją przytulił .
- Ooo , a już myślałem , że stałaś się milsza . - skomentował Tommo na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem . Dziewczyna spiorunowała go wzrokiem , a on dodał .
- Też Cię kocham Meg .




~*~



Juhuhu :D Przekroczyłam dwudziestkę XD Ale weny mi brakuje ^^ Stwierdziłam dziś , że niedługo zakończę to opowiadanie . Wymyśliłam już nawet epilog :P Ale jeszcze będziecie mogli trochę poczytać o przygodach Marrego :P Obiecuję wam to , więc nie martwcie się :]
Chce wam również powiedzieć , że po zakończeniu tego opowiadania założę oczywiście nowe :D Już mam nawet pomysł ^.^ Uhuhu :D Będzie fajnie :P
A i jeszcze jeden fakt , razem z Transience Time , zakładamy nowego bloga :P Nie wiem kiedy pojawią się pierwsze notki . Ale pojawią się , chyba XD Trzeba załapać weny :P Pozdrawiam oczywiście moją Laurę ♥

Dobra , a teraz wracam do dzisiejszego rozdziału :P
Jak myślicie z kim spotkała się Megan ? :)
Liczę na odpowiedzi w komentarzach : *
Kocham was Ludki wy moje < 3
Pisałam ten rozdział przy Awww : 3
Strasznie podoba mi się ten cover :D ♥

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział XX

7 miesięcy wcześniej .

Tego dnia obudził mnie śpiew ptaków za oknem . To już dziś . Czekałam na ten dzień od dobrych dwóch lat . Wreszcie skończą się moje kłopoty . Wszystko będzie inaczej . Zbuduję swój wymarzony świat , w którym nie będzie miejsca na płacz i użalanie się nad swoim życiem . Będzie lepiej . Będę z nim .

Szybkimi ruchami wstałam z łóżka i zbiegłam na dół . Nikogo nie było w domu . Zrobiło mi się bardzo przykro . Czy chociaż raz nie mógłby zatroszczyć się o mnie ? Zostać w domu , przytulić i po prostu być . Przynajmniej w tym jednym dniu w roku ...
Znalazłam na stolę paczkę , a na niej małą karteczkę . Otworzyłam ją , była od taty . Mogłam to przewidzieć , myślał , że jeśli zostawi prezent to wszystko będzie dobrze . Czasami na prawdę zadziwia mnie sposób jego myślenia .
Przeczytałam wiadomość od niego , jak zwykle co roku to samo . Mógłby się chociaż wysilić i napisać coś bardziej kreatywnego niż zwykłe ' Najlepszego córciu ! ' .
Otworzyłam pudełko i moim oczom ukazały się kluczyki . Zbiegłam do garażu i zastałam tam  czerwone Ferrari . Zawsze kochałam sportowe samochody , więc od razu wsiadłam do auta i zaczęłam cieszyć się jak głupia z wymarzonego pojazdu . Mój ojciec przynajmniej ma dobry gust jeśli chodzi o samochody . 
Upragniona osiemnastka , wszystko będzie idealnie . Nie robię wielkiej imprezy , tylko najbliżsi i on - moja miłość . 
Wróciłam do mieszkania i zrobiłam sobie śniadanie . Następnie po raz setny oglądałam swój strój na spotkanie ze znajomymi . Krzątałam się po całym domu i czekałam do wieczora . Wtedy miało się wszystko zacząć ... Miało być idealnie ...

- Współczuje Ci takiego życia , niby bogactwo ale ojciec do bani i ...
- Harry , cicho jeszcze nie skończyłam ... - skomentowałam nadąsana .
- Dobra już no nie będę nic mówił . Ale serio trochę wkurza ...
- Harry !
- Dobra już ... - chłopak pokazał , że zamyka buzię na kłódkę , a kluczyk potem wyrzuca za siebie . 

 Było już po dwudziestej trzeciej , ale on nie przyszedł . Zaczęłam się martwić . Byli wszyscy oprócz Matt ' a . Myślałam , że coś mu się stało , nie mogłam po prostu przyjąć do wiadomości , że bez konkretnego powodu nie przyszedł by świętować ze mną tego wspaniałego dnia - moich urodzin . Pomijając jeszcze fakt , że miałam się do niego wprowadzić po skończeniu pełnoletności . Straciłam chęci do jakiejkolwiek zabawy , więc przeprosiłam wszystkich i wyszłam . Pamiętam , że Sam próbowała mnie zatrzymać , chciała mi pomóc , więc zabrałam ją ze sobą . Pojechałyśmy razem do jego mieszkania , pukałam ale to było na nic , nikt nie otwierał . Wtedy zaczęłam się już porządnie bać , że coś mu się stało . Wyszłyśmy z kamienicy , w której mieszkał i ...

- I co ? 
- Harry lamusie weź siedź cicho no ! 
- Przepraszam . 

 No i wyszłyśmy z tej obskurnej kamienicy udając się prosto na parking do mojego nowego autka , którym tam pojechałyśmy . Zauważyłam zaparkowany samochód , należał do Matt ' a . Podeszłam bliżej i ujrzałam jego z jakąś panienką pieprzących się na tylnym siedzeniu . Poczułam się wykorzystana , przez dwa lata byłam z nim i kochałam całym sercem , a on zdradzał mnie kiedy tylko nie było mnie w pobliżu . Zaczęłam krzyczeć , zauważył mnie . Wtedy uciekłam do samochodu i odjechałam zostawiając go samego . W moje urodziny ...
Minął tydzień , później drugi , a on się nie zjawiał . Byłam z tego powodu szczęśliwa bo nie chciałam go oglądać już nigdy więcej . Miałam nadzieję , że już nigdy nie będę musiała patrzeć na jego twarz , ale myliłam się . Po trzech tygodnia przyszedł , przepraszał mnie , ale nie chciałam mu wybaczyć . Mówił mi , że go popamiętam i , że on jeszcze wróci . Nie sądziłam , że mówi poważnie , ale jednak tak było . 
Po miesiącu od zerwania przyszedł do mnie i ... on mnie pobił . Pobił za to , że nie chciałam z nim być . Widziałam jak odchodził , zostawił mnie zakrwawioną na podłodze i nie zastanawiał się nawet nad tym czy przeżyję .
Więcej nie pamiętam , obudziłam w szpitalu po trzymiesięcznej śpiączce . Podobno znalazła mnie Sam .
Od tej pory miałam tylko ją ...

- Harry ja nie chciałam dać ci szansy bo bałam się . Po prostu trudno jest mi zaufać , po tych wszystkich doświadczeniach . Od czasu pobytu w szpitalu nie widziałam ojca , przyszedł tylko raz . Przez całe cholerne trzy miesiące , on przyszedł tylko raz by sprawdzić czy żyję .  - łzy zaczęły spływać po mojej twarzy . Jeszcze nigdy nikomu nie opowiedziałam o tym . Wie tylko Sam . - Kiedy Matt u mnie wczoraj był , powiedział , ze wróci . Mówił to też wtedy , a potem po prostu prawie mnie zabił . Martwiłam się o Ciebie . 
- Megan , rozumiem . - chłopak wytarł moje łzy i przytulił mocno . Czułam bicie jego serca . Czułam się bezpieczna . 
- Wyobraź sobie , że była sobie kiedyś taka Megan . Zupełnie inna . Była miła i pomocna . Nigdy nikomu nie dokuczała . Była ufna . Teraz już nie ma tej dziewczyny ... Odeszła ... - zaczęłam płakać jeszcze bardziej dławiąc się łzami . Harry gładził mnie po włosach nie wypuszczając z uścisku . 
- Szkoda , że nie poznałeś mnie rok temu . Polubił byś mnie . - powiedziałam patrząc mu w oczy .
- Lubię Cię teraz . - chłopak uśmiechnął się do mnie i musnął delikatnie moje wargi . Drżałam . Nie sadziłam , że jeszcze kiedykolwiek komuś zaufam . A tu proszę , znalazłam na świecie takiego Harrego , któremu loki czasami chyba za bardzo przygniatają mózg i przez to gada totalne głupoty . Ale ten mój głupi Harry odmienił całe moje życie . Na lepsze . Zdecydowanie .
Przytuliłam się do niego , gładził swoją dłonią moje włosy .
Zasnęłam w jego ramionach ...

***


Usłyszałam śmiechy . Rozejrzałam się po pokoju , lecz Harrego nie było . Bałam się , że zrobił coś głupiego . Zerwałam się z łóżka i zbiegłam na dół . Na moje szczęście chłopak był przygnieciony przez Louisa . Pasiasty chyba próbował go zgwałcić , wszyscy pokładali się ze śmiechu . Usiadłam na kolanach Niall , który zajadał się ciasteczkami . Wysunęłam dolną wargę i patrzyłam na chłopaka , który zaczął się ze mnie śmiać . Po chwili jednak poczęstował mnie i uśmiechnął się szeroko . Siedząc na kolanach blondaska było mi bardzo wygodnie , Harry nawet się nie zorientował , ze przyszłam co bardzo mnie bawiło . Chrupiąc ciasteczka razem z Niall ' em śmieliśmy się z dwóch tarzających się czubków na podłodze .
- Megan ? - krzyknął Harry . - Megan jesteś tu ? 
- Yhym . - powiedziałam z wielkim bananem na twarzy .
- Jesteś tu i nie ratujesz mnie ? On mnie molestuje . - skarżył się loczek .
- Wczoraj Ci się podobało . - rzucił oburzony Louis na co wszyscy parsknęliśmy śmiechem .
Kocham ich Bromance normalnie XD
- Mi to nie przeszkadza . Louis ... Zgwałć go w kiblu , na zdrowie mu to wyjdzie . - Pasiasty zaczął się śmiać , reszta mu zawtórowała . 
- Wy się śmiejecie , a on mi wbija kolano w jajka . - pisnął Harry .
- Oo przepraszam , myślałem , że to twoje udo . Szlak no chciałem zrobić tak jak w filmach ... Za kolanko i do przodu . - rzucił zawiedziony Lou . Po chwili jednak wstał z Harrego i pomógł mu podnieść jego ciało wgniecione w dywan . Kędzierzawy uśmiechnął się i zabrał mnie z kolan Nialla , mówiąc , że musi się nacieszyć . Za bardzo to nie chciałam schodzić bo on miał ciastka , no ale jak mus to mus . 
Usiadłam obok loczka na sofie . Jednak szybko mi się to znudziło .
- Macie coś ciekawego do picia ? - zapytałam ni stąd ni z owąd .
- Mamy . - odparł uśmiechnięty Louis . - Harry czy mówiłem Ci już , że Twoja dziewczyna jest fajna ? - zapytał pasiasty ciągnąc mnie za rękę do kuchni .
Po chwili znajdowałam się już w pomieszczeniu . Lou grzebał w jakiejś szafce .
- No szlak by ich ... - bąknął pod nosem . - Kto wypił mojego przyjaciela Danielsa ? - rzucił zdenerwowany . Usłyszeliśmy tylko śmiechy reszty .
- Też cię kocham Tommo . - skomentował Harry , a pasiasty i pobiegł do salonu zostawiając mnie samą . Potem był pisk Harrego i tupot stóp roznoszący się po domu .
Tupot małych stóp XD
- Harry nie macaj mnie bo zniosę jajko ! - wrzeszczał Louis . Zaczęłam się śmiać jak głupia .
Zajrzałam do szafki , w której szperał Lou . Znalazłam tam jakieś wina , wódki i chuj wie co .
Prezerwatywy ? 
Wzięłam do ręki małe opakowanie i ryknęłam śmiechem . Po chwili do kuchni wbiegł Harry i zaczął mi się przyglądać . Zobaczył co mam w dłoniach i skomentował .
- Dobrze . Schowaj , będziemy mieli na noc . - uśmiechnął się łobuzersko , a ja rzuciłam w niego opakowaniem . Chłopak przechwycił je i schował do kieszeni wychodząc z pomieszczenia .
Wyjęłam z szafki Whisky i nalałam sobie do szklaneczki znalezionej w innej szafce . Siedziałam na blacie i rozkoszowałam się trunkiem . Po pięciu lampkach zaprzestałam i schowałam butelkę z powrotem na swoje miejsce . Poszłam do salonu gdzie siedziała roześmiane towarzystwo .
Czy wy też zauważyliście , że oni cały czas mają z czegoś ubaw ? 
- Haaarry . - powiedziałam przeciągając jego imię , ten spojrzał na mnie i podszedł oplatając ręce wokół mojej talii . Uśmiechnęłam się do niego i pociągnęłam za rękę na górę . - Mam ochotę na kąpiel z bąbelkami . - powiedziałam zamykając drzwi jego pokoju . - Z Tobą . - rzuciłam zachęcająco . Pociągnął mnie do łazienki gdzie zaczął napuszczać wody do wanny . Zaśmiałam się i po woli zrzucałam z siebie ubrania .
Po niecałych dziesięciu minutach byliśmy w wodzie . Loczek mnie przytulał całując delikatnie po szyi . 
- To zabawne . - powiedział przerywając kojącą ciszę , która zrodziła się pomiędzy nami .
- Co jest zabawne ? - spojrzałam na niego zdziwiona .
- Marzyłem o takiej chwili od kiedy Cię poznałem . - uśmiechnął się triumfalnie .
- Serio ? Od kiedy mnie poznałeś ? - zapytałam zdziwiona . - Przecież wtedy nie widziałeś nawet jak mam na imię .
- Ale wiedziałem już , że jesteś wyjątkowa . - powiedział składając pocałunek na moich ustach .
- Co sobie myślałeś kiedy pierwszy raz mnie zobaczyłeś ? - spytałam ciekawa .
- Oj ty nawet nie chcesz wiedzieć co sobie wtedy myślałem . - powiedział po czym lekko się zaśmiał . Pocałowałam go wkładając język do jego ust . Delikatnie pieściłam jego podniebienie .
Po kąpieli Styles wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka , kiedy już na nim leżałam chłopak przygniótł mnie swoim ciałem i zaczął zachłannie całować . Odwzajemniłam to . Błądził rękami po moim ciele , następnie wpił się w moje usta i trwaliśmy w pocałunku . Oderwaliśmy się od siebie zdyszani i zarazem podnieceni . Pożądanie wzięło górę , Harry uniósł lekko moje biodra do góry i po chwili czułam go w sobie . Oplotła nogami jego ciało i przyciągnęłam bliżej do siebie . Chłopak zaczął poruszać swoimi biodrami w górę i w dół , na początku wolno i delikatnie , później przerodziło się to w szybkie , płynne ruchy . Dawał mi rozkosz jakiej dawno nie zaznałam ... Był definicją mojego szczęścia ...





~*~





Wiecie co , za szybko wam idą te komentarze . nie żeby to było złe , tylko ja się nie wyrabiam . : / Dodaje już dziś rozdział XX ale od jutra wracam do starej zasady jeden rozdział dziennie . Chyba , że najdzie mnie jakaś zajebista wena :P
Jeszcze raz proszę od podpisywanie się anonimowych osób . Pod dziewiętnastką na samym końcu są trzy komentarze w krótkim odstępie czasowym . Domyślam się , że pisała to jedna osoba . : C
Schlebia mi to , że lubicie czytać moje opowiadanie ale takie akcje nie dają mi szczęścia .
Mam jeszcze jedno pytanko ^.^
Pisać sceny erotyczne ? Bo nie wiem sama :P Czekam na odpowiedzi :D :*
Kocham Was < 3 Wiem jestem szalona ale co mi tam XD
Przepraszam ' Milke ♥ ' za to , że nie powiadomiłam jej o XIX ale zapomniałam . 
No i to na tyle < 3 :D ♥

Rozdział XIX

- Wpuścisz mnie ? - zapytał chłopak stojący za drzwiami . Po tym pytaniu poczułam nagły przypływ adrenaliny , mogłam się ruszyć , a co więcej mogłam odezwać . 
- Nie . - rzuciłam zdenerwowana i próbowałam zamknąć drzwi . Jednak brunet miał inne zamiary . Postawił nogę w progu co uniemożliwiło mi jakikolwiek manewr . Popchnął drzwi , które z hukiem uderzyły o ścianę . Poczułam gęsia skórkę przechodząca przez moje ciało . Zaczęłam się cofać w nadziei , że jednak pójdzie i zostawi mnie w spokoju , ale on szedł wolno w moim kierunku . Uderzyłam w coś plecami . Zetknęłam się ze ścianą , a on był coraz bliżej . Podszedł do mnie i delikatnie przejechał dłonią po moim policzku . Schował pasmo niesfornych włosów za moje ucho nie odrywając wzroku od mojej twarzy . Poczułam jego rękę lądującą na moim biodrze . Najgorsze było to , że nic nie mogłam zrobić . Byłam bezsilna .
- Tęskniłem za Tobą . - odezwał się w końcu uśmiechając się lekko . - Nie ładnie tak uciekać , wiesz ? - zapytał błądząc ręką po moim policzku .

- Byłam dla Ciebie nikim . Po co miałam zostać ? - odparłam oschle próbując ukryć moje zdenerwowanie .
- Miałaś zostać bo ja tak chciałem . - powiedział spokojnie nie odrywając wzroku od moich tęczówek .
- Ale ja tak nie chciałam ! Rozumiesz !? Nienawidzę Cię  za to co mi zrobiłeś ! Jesteś zwykłym śmieciem . Niczym więcej . - wrzasnęłam . Zdziwiło go to .

- Od kiedy stałaś się taka wyszczekana ? Pamiętam tylko małą , bezbronną Megan , która nawet muchy by nie skrzywdziła . Co się stało kochanie ? - uśmiechnął się szyderczo .
- Ludzie się zmieniają . - rzuciłam krótko próbując go odepchnąć . Jego ręce zaczęły się zsuwać się niżej . Jedna wylądowała no moich pośladkach , a druga piesi . Bezskutecznie próbowałam go odepchnąć . Był za silny ...
- Jeszcze tu wrócę skarbie . Pamiętaj o tym . Pozdrów Samanthe i tego swojego ... jak mu tam ... Harrego ? Od tej chwili lepiej dla niego , żeby miał oczy wokoło głowy . Taka rada na przyszłość . - przybliżył swoją twarz do mojej , nasze usta dzieliły milimetry . Chłopak musnął delikatnie moje wargi , a  potem zaśmiał się szyderczo i wyszedł trzaskając drzwiami . Osunęłam się po ścianie i schowałam twarz w dłoniach . Płakałam . Czułam się taka bezradna  .

Co zrobię jak on tu wróci ? Znam go za dobrze . Wiem , że na zwykłej rozmowie się nie skończy ...
Usłyszałam Sam . Wołała mnie . Zbiegła na dół i od razu kiedy mnie ujrzała , rzuciłam się na mnie przytulając mocno .

- Boże Megan co tu się stało ? - zaczęła wrzeszczeć widząc , że jestem roztrzęsiona .  - Kto tu był ? 
Zaczęłam płakać jeszcze bardziej . Przyjaciółka przekonała mnie abym wróciła do łóżka a ona zaraz przyniesie mi herbatę i wtedy na spokojnie porozmawiamy . Zgodziłam się . Zanim poszłam zamknęłam jeszcze dobrze drzwi .


***

Siedziałam wtulona w Sam . Ogarnęłam się trochę i przestałam płakać . Dziewczyna nie odzywała się , po prostu była i za to tak bardzo ją kochałam . Nie naciskała wiedziała , że wytłumaczę jej wszystko jak tylko sama sobie to uporządkuję w głowie . W końcu zebrałam się i szepnęłam .
- On tu był . Sami on wrócił ... - po moich policzkach znowu spłynął potok łez .
- Kto ? Jaki on ? - spytała po chwili .
- Matt ... - więcej nie powiedziałam . Byłam zbyt roztrzęsiona . Płacz się nasilił . Przyjaciółka przytuliła mnie mocno i nic już nie mówiła .


***

Obudziły mnie promienie słoneczne wdzierające się do pokoju przez okno . Czułam , że moja twarz jest nadal spuchnięta . Zauważyłam Sam , która smacznie spała w moim łóżku przytulając poduszkę . Byłam pewniejsza bo wiedziałam , że na nią mogę zawsze liczyć , że ona zawsze ze mną będzie . Wstałam i poszłam do łazienki gdzie wykonałam poranną toaletę . Umalowałam się , a włosy związałam w luźnego koczka . Ubrałam się w TO i wróciłam do pokoju . Sam już nie spała co bardzo mnie ucieszyło . 
- Zbieraj się . - rzuciłam w jej stronę pakując rzeczy do torby z adidasa . 
- Słucham ? A gdzie ty idziesz ? - popatrzyła na mnie pytającym wzrokiem .
- Na kilka dni musimy się stąd wynieść . Proszę chodź ze mną . Ja nie chcę Cię tu zostawić . On wróci . Sam , on groził Harremu ... - załamał mi się głos , próbowałam powstrzymać łzy i prawie mi się to udało .
- Gdzie chcesz iść ? - spytała .
- Do Harrego . - rzuciłam krótko . Wystarczyło  . Dziewczyna zerwała się z łóżka i pobiegła do swojego pokoju .
Po pół godziny była już gotowa . Ubrała się w TO i ruszyłyśmy w stronę domu chłopaków .
Idąc po chodniku miałam wrażenie , że wszędzie widzę Matt ' a. Było to już moją obsesją . Przyjaciółka uspokajała mnie co chwila , lecz widziałam po jej minie , że również jest zaniepokojona . Rozglądała się , choć próbowała to ukryć . Nie udało się ...


***

- Megan ? Sam ? - zapytał zdziwiony Louis otwierający nam drzwi . 
- Nie kurde , Święty Mikołaj i jego elf . - parsknęła śmiechem Sam . 
- Ejjj . Aż taka niska nie jestem . - rzuciłam oburzona . 
Weszłyśmy do ich domu . Z kuchni wybiegł załamany Niall . 
- No nie ma ich , no . Ile może trwać podróż do sklepu i zrobienie porządnych zakupów no !  - krzyczał zły blondyn . 
- Kto poszedł do tego sklepu ? - zapytałam roześmiana widząc dąsającego się Irlandczyka .
- Zayn i Harry .  - odpowiedział szybko .
Uśmiech od razu zszedł mi z ust i spojrzałam na Sam . Jej mina mówiła sama za siebie . 
- Kiedy poszli ? - powiedziałam łamiącym się głosem .
- Jakąś godzinę temu ! Nie mogę sobie zrobić śniadania przez nich ... - skarżył się Niall .
- A stało się coś ? - spytał zdezorientowany Louis widzący nasze miny . 
Sam zaczęła mu coś tłumaczyć , że ma zadzwonić do nich jak najszybciej , a w mojej głowie kłębiły się słowa Matta .
Od tej chwili lepiej dla niego , żeby miał oczy wokoło głowy  .Taka rada na przyszłość ...

Po mojej twarzy zaczęły spływać łzy , Lou dzwonił do Harrego , a Niall mocno mnie przytulił mówiąc , że wszystko będzie dobrze . Żaden z chłopców nie odbierał , a w mojej głowie kłębiły się najgorsze scenariusze . Pasiasty nie pozwolił nam wychodzić z domu . Zgodził się też abyśmy trochę u nich pomieszkały .
Siedziałam na kanapie i rozmyślałam . Wszyscy byliśmy zmartwieni . W końcu usłyszeliśmy , otwierające się drzwi . Pędem podnieśliśmy się z sofy i ruszyliśmy do nich . Jak się okazało przyszedł Liam z Danielle . Głośno westchnęliśmy i zarzuciliśmy chłopaka pytaniami czy nie widział pozostałej dwójki . Jak się okazało on też nic nie wiedział  . Wyjaśniłam krótko im co się wydarzyło ubiegłego wieczora . Nie powiedziałam im jednak wszystkiego . Mianowicie tego co się stało w Nowym Yorku i dlaczego stamtąd uciekłam . Nie pytali .


***

Po godzinie chciałam dzwonić na policję . Chciałam robić cokolwiek ale wszyscy zapewniali , że mam jeszcze trochę poczekać . Usłyszeliśmy , że ktoś wchodzi do domu . Zerwałam się i pobiegłam do drzwi . Zauważyłam tam roześmianego loczka i idącego za nim mulata . Odetchnęłam z ulgą i zanim , którykolwiek z nich zdążył się odezwać rzuciłam się na Harrego .
- Dzięki Bogu . - wtuliłam się w jego tors .
- Miłe powitanie . Już się na mnie nie gniewasz ? - spytał z nadzieją w głosie . Nie odezwałam się tylko złożyłam czuły pocałunek na jego wargach . Wystarczyło . Zrozumiał .
Po chwili byliśmy już wszyscy w kuchni gdzie Niall z Zayn ' em i Sam robili śniadanie . Nie chciałam wypuścić kędzierzawego z objęć wiec siedziałam na jego kolanach i tuliłam się do niego .
- Może mi ktoś wytłumaczyć co tu w ogóle się dzieje ? - spytał zdezorientowany Hazza . Westchnęłam głośno i pociągnęłam go za rękę na górę . Kiedy już byliśmy w jego pokoju zamknęłam drzwi na klucz i usiadłam zrezygnowana na łóżko . Po chwili obok mnie był już Harry .
Czas mu powiedzieć . Czas w końcu przestać się bać  i opowiedzieć mu wszystko od początku do końca . Muszę to zrobić . Muszę go ochronić przed tym co może się stać . Za bardzo mi na nim zależy ...



~*~



Macie tu zdjęcie Matta . 

Dziś dosyć krótki rozdział , ale obiecuję , że dwudziesty będzie dłuższy . W nim dowiecie się wszystkiego . Mianowicie czemu Megan wyjechała do Londynu i co takiego zrobił były chłopak Matt ...
Czekam na wasze komentarze < 3 I dziękuje za wszystkie poprzednie :D Chciałam również podziękować bo bez was już dawno nie miałabym siły pisać nowych rozdziałów . W roku szkolnym na pewno skończy się to dodawanie codziennie , lub nawet dwa razy dziennie jak wczoraj . Wicie obowiązki . Rodzice się plują i takie tam . Ale obiecuję , że postaram się dla was ♥ Kocham was bardzo mocno . Komentujcie :D

Wprowadzam zasadę  15 komentarzy - kolejny rozdział . 
Czy dacie radę ? Tak dacie radę XD - Bob Budowniczy ^.^